













Anna: Najtrudniejszą stacją po EDK okazały się schody w domu. Serio — nikt mnie na to nie przygotował.
Grzegorz: Mówiłem, że to mój ostatni raz. Mówię tak co roku.
Tomek: Na EDK zgubiłem trasę, ale znalazłem spokój.
Agnieszka: Ciało krzyczało ‘wracaj’, dusza mówiła ‘jeszcze kawałek’. Posłuchałam duszy.
Kamil: EDK to noc, w której uczysz się kochać swoje ślimacze tempo.