Kardynał Grzegorz Ryś – przyjaciel, przewodnik, człowiek Słowa. Urodził się w 1964 roku, do seminarium wstąpił w 1982 r., a święcenia kapłańskie przyjął w 1988 roku. Ja urodziłem się rok wcześniej, seminarium ukończyłem w 1993 roku – Minęliśmy się o rok.
Już dwa lata później, w 1995 roku, prowadziłem pielgrzymkę do Częstochowy – byłem wtedy szefem całego dwutysięcznego „członu”. Kardynał (wtedy jeszcze ksiądz) Grzegorz Ryś prowadził jedną z grup, liczącą blisko trzysta osób, więc w pewnym sensie byłem jego „szefem pielgrzymkowym”. Równocześnie, kiedy zostałem duszpasterzem akademickim, zabrał mnie na wakacje ze swoimi studentami, żebym szybciej wdrożył się w pracę ze środowiskiem akademickim – uczyliśmy się razem, jak prowadzić ludzi do Boga.
Przez lata mijaliśmy się w różnych rolach i miejscach, ale mieliśmy tych samych mistrzów, wyrastaliśmy z tego samego źródła pobożności i z bardzo podobnej wrażliwości intelektualnej. Dziś Grzegorz Ryś jest kardynałem, arcybiskupem, ma ogromne osiągnięcia i doświadczenie w Kościele – był biskupem pomocniczym w Krakowie, arcybiskupem łódzkim, teraz jest metropolitą krakowskim i kardynałem prezbiterem. Ale ja przede wszystkim identyfikuję go z jednym słowem: przyjaciel. I drugim – Ewangelizacja.
