Idealiści przyłapani na sukcesie

Idealiści przyłapani na sukcesie to niezwykła kategoria osób. W naszym kraju po przemianach ustrojowych pojawiła się opowieść, że pierwszy milion trzeba ukraść. To była opowieść, która miała za zadanie zohydzić przedsiębiorczość. Byliśmy krajem postkomunistycznym, w którym kłamstwo i nękanie drugiego człowieka było codziennością. Ale przecież tak nie musi być.

Wielu z nas, idealistów, walczyło raz lepiej, raz gorzej, ale wielu osiągnęło niezwykły sukces. Warto jednak podkreślić, że idealista to ten, kto ma ideały w niebie, a dobre owoce na ziemi. Ani przekonanie o ideałach nie wystarczy, ani bezwzględne tworzenie owoców też nie wystarczy. Potrzebne jest jedno i drugie.

I gdy jedno i drugie się przydarza — czyli kiedy idealista metodą prób i błędów uczy się, kiedy jego działania przynoszą dobre owoce — pojawia się sukces. Sukces jest kategorią międzyludzką. Nie powinniśmy się bać sukcesu. To jest tak jak ze sportowcami: zawodnicy biegną na 100 metrów. Jeden jest pierwszy, inny jest ostatni. I to jest informacja. Ten jest najlepszy, a tamten jest najgorszy. Każdy ma prawo nad sobą pracować, zmieniać dyscyplinę. Nie możemy uciekać od tego, aby porównywać się.

Sukces jest miarą porównywania i w tej niezwykłej konkurencji wszechświatowej porównywania się co do osiągnięć idealiści górują, są kimś niezwykłym. I takie historie idealistów będziesz mógł odkryć na Kongresie.

Nie warto żyć normalnie, warto żyć ekstremalnie