Człowiek to czasownik. Nie rzeczownik.

Człowiek to czasownik, nie rzeczownik. Nie wiem, skąd wielu osobom przyszło do głowy, że są kimś skończonym — że „taki już jestem”. Mnie też to kiedyś przyszło do głowy. Kiedy byłem młody, bardzo mnie denerwowało to, jaki jestem, i myślałem, że taki już muszę być. Nie wiedziałem, że mogę to zmienić. A bardzo chciałem to zmienić.

A przecież jako ludzie jesteśmy nieustannym żywiołem. To tylko lenistwo naszego umysłu — który lubi trzymać się tego, co już raz wymyślił, żeby się nie męczyć — sprawia, że wydajemy się ciągle tacy sami. Ale przecież bije w nas serce. Gdyby przestało bić, tobyśmy umarli. Płynie w nas krew. Gdyby przestała płynąć, tobyśmy umarli. Nieustannie wszystko w nas jest w ruchu. Wszystko wokoło nas jest w ruchu.

My nie jesteśmy rzeczownikiem, jesteśmy czasownikiem. My się dziejemy. To jest nasze prawdziwe istnienie. I właśnie Droga Orła to droga dziania się. Kiedy opisujemy Drogę Orła, to nie mówimy komuś, że stanie się orłem — czyli że raz na zawsze będzie taki sam — ale że wszedł na Drogę Orła. Orzeł, który szybuje po niebie, korzysta z wiatru, jest w ruchu. Gdyby nie był w ruchu nie miałby jak przeżyć. Droga Orła to jest właśnie to nieustanne szybowanie po niebiosach.

A orzeł jest metaforą człowieka. To idealista. Ktoś, kto ma ideały w niebie, a dobre owoce na ziemi. Ideały w niebie to nieustanny ruch, bo ideały dotyczą tego, jak postępować, jak robić, a nie jak tkwić w bezczynności. Tkwienie też jest czasownikiem! Dobre owoce na ziemi to owoce. Trzeba przynosić dobre owoce. To jest dynamika. Wszystko tu jest dynamiką.

Nie warto żyć normalnie, warto żyć ekstremalnie