Historia sama się pisze! Kacper Tomasiak zdobył srebrny medal na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich. Niewiele osób dawało mu szansę na medal. On jednak udowodnił, że “nie ma, że się nie da” i pokazuje, że solidna praca na treningach przynosi owoce.
Dlaczego o tym piszę na mediach Ekstremalnej Drogi Krzyżowej? Bo tak, jak wręcz niemożliwe stało się w życiu Kacpra Tomasiaka i przeszedł do historii, tak samo jest z uczestnikami EDK. To, co po ludzku wydaje się niemożliwe, na EDK może się dokonać.
Medal, który zdobywa sportowiec na zawodach jest efektem końcowym. Możemy nawet powiedzieć, że jest to koniec i wynik ciężkiej pracy. Przekładając to na język tegorocznej EDK – medalem będzie podróż w głąb siebie i dotarcie do 14 stacji, przekroczenie 40 km. To droga, która rozpoczęła się po zachodzie słońca, która trwała w mrozie poranków, gdy inni jeszcze spali, a na EDK jest się w drodze. To droga, która – tak jak u sportowców – ma chwile zwątpienia, gdy jest już ciężko, gdy nie wychodzi.
Ekstremalna Droga Krzyżowa – tak jak sukces sportowy nie zaczyna się na trasie [w trakcie]. Zaczyna się w głowie i sercu człowieka. To jest ważne, aby na początku drogi była decyzja. Dla Kacpra Tomasiaka była to decyzja, aby pierwszy raz pójść na skocznie, a później oddawać tysiące skoków na różnych skoczniach. Dla uczestnika EDK to moment, w którym mówi – idę, choć nie wiem, jaki będzie tego efekt. Na EDK bardzo szybko następuje weryfikacja. I okazuje się, że największym rywalem nie jest dystan, ale ja sam, bo zawsze znajdę wiele powodów, aby zrezygnować.
Dziś na mediach społecznościowych “Niedzieli Wrocławskiej” umieściłem post z informacją, że Kacper Tomasiak jest lektorem w jednej z parafii w diecezji bielsko – żywieckiej. Na stronie Duszpasterstwa LSO diecezji bielsko – żywieckiej napisano: “Otoczmy modlitwą, Lektora z naszej Diecezji, skoczka narciarskiego Kacpra Tomasiaka, który już jutro rozpocznie zmagania na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich! Drogi Kacprze, tak jak Ty niosłeś kadzidło przed Panem, tak teraz On niech Cię niesie daleko i bezpiecznie! PS. Jesteśmy z Ciebie bardzo dumni i dziękujemy za Twoje świadectwo wiary.”
I to jest piękne, że sukces sportowy nie wyklucza świadectwa wiary. I jest to bardzo ważne w dzisiejszym świecie. W przypadku EDK jest troszkę inaczej. Naszego duchowego sukcesu nie będą oklaskiwać tłumy, ale ta przemiana będzie okazją do stawania się świadkiem wiary.
Nie wiedziałem wcześniej, że nasz skoczek należy do LSO, ale ten fakt mnie bardzo ucieszył, bo to pokazuje, że trwanie przy ołtarzu umacnia na drogach codziennego życia. Polakowi gratuluję srebrnego medalu i życzę, aby doświadczenie służby przy ołtarzu i czytania słowa Bożego było umocnieniem w relacji z Panem Bogiem. Medal Kacpra Tomasiaka jest dla mnie czymś więcej niż sukcesem sportowym. Pokazuje, że służba przy ołtarzu i wierność Bogu nie są przeszkodą w realizacji marzeń, ale źródłem siły do osiągnięcia sukcesu.
Dlatego ta historia tak mocno łączy się z Ekstremalną Drogą Krzyżową. Bo i tu, i tu człowiek odkrywa, że największą granicą nie jest zmęczenie ani dystans, ale własne zwątpienie. A kiedy zrobi się krok dalej — okazuje się, że można więcej, niż się wydawało. I właśnie dlatego medal Kacpra Tomasiaka utwierdza mnie w zasadzie EDK: „Nie ma, że się nie da”.
