Ekstremalny Ksiądz

Rozpoczynamy drugą edycję projektu Ekstremalny Ksiądz.
Oto jego podstawowe założenia:

 

Ekstremalny Ksiądz 1.0

Tworząc projekt Ekstremalny Ksiądz przeświecał mi jeden cel: chciałem wydobyć „na światło dzienne” księży, którzy podejmują wyzwania „w ciele”. Uważam bowiem, że prawdziwa duchowość zakorzeniona jest w cielesności. Asceza, wyzwania i przekraczanie swoich możliwości są podstawą życia duchowego. A na dodatek, księża to faceci. Mięśnie, a nie brzuchy powinny być ich wyróżnikiem. Poza tym chyba każdy chłopak, który pragnął zostać księdzem, marzył o tym, aby oddać życie za Chrystusa. Przecież pójście do seminarium to decyzja o zaparciu się siebie. Jezus mówi:

Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa. /Łk 9:24/.

I faktycznie. Okazało się, że sporo księży podejmuje wyzwania i to nie małe. Choćby ks. Witek z Tomaszowa Lubelskiego (mocno związany z EDK), który dojechał na rowerze na Nordkapp. To blisko 3 tys. km. A on wrócił na tym samym rowerze kupionym za 200 zł. Same rozmowy na temat Ekstremalnego Księdza pozwoliły się „ujawnić” aktywnym księżom. Choćby jednemu z moich znajomych proboszczów, który ma już grubo po sześćdziesiątce i uwielbia biegi długodystansowe (maratony). Wcześniej nikt tego nie wiedział. Uważam więc, że warto było…

 

Ekstremalny Ksiądz 2.0

Od tamtego roku sporo sobie przemyślałem. Przecież jestem księdzem i na księżach mi zależy. Duch i ciało to jedno. Również wyzwania. Bez nich nie ma prawdziwego życia. Z tego nie rezygnuję. Ale chcę iść dalej. A dalej jest - rozwój. Ekstremalny Ksiądz 2.0 - to wsparcie w rozwoju.

Z moich obserwacji wynika, że wielkie wyzwania, mięśnie i sport - wcale nie gwarantują otwartości, gotowości do współpracy i chęci wyjścia w kierunku ludzi. A to wydaje mi się podstawowym problemem polskich księży. Istnieje wielu księży zapracowanych. Część to prawdziwi duszpasterze, którzy sporo czasu spędzają z ludźmi. Ale mamy, jako księża, ogromny problem z wzajemnym zaufaniem, współpracą, słuchaniem się. Z drugiej strony - świat nam odjechał.  Kiedyś nasze wyższe wyksztalcenie, oczytanie i obycie dawało nam „przewagę konkurencyjną”. Gdy zaczynałem studia na AGH w Krakowie, w roku 1983 – w Polsce studiowało tylko 2 % populacji. Dzisiaj 50 %. Kiedyś parafia była w centrum, dzisiaj jest na marginesie życia społecznego. Może poza małymi środowiskami. Dzisiaj coraz częściej ludzie nie rozumieją kazań, bo księża posługują się hermetycznym, „branżowym” językiem. Brak obycia, zbyt wąskie wykształcenie zaczyna oddzielać ludzi od księży i odwrotnie. Co prawda wielu z nas wciąż może się pochwalić szerokim gronem współpracowników, ale to złudzenie. Jeszcze więcej jest osób, które nie wyobrażają sobie, jak mają z księżmi współpracować. Obecny model duszpasterstwa, parafii i roli księży wydaje się dla wielu archaiczny. Potrzebujemy się zmienić.

A do tego trzeba dodać jeszcze jedną bolączkę naszego środowiska: brak wzajemnego wspierania się. Czasami księża mają kilku przyjaciół, kolegów. I z nimi budują solidarność. Ale nie ma nawyku - powiem więcej - nie ma nawet postulatu wzajemnego wspierania się. Ten fakt chyba najbardziej mnie dotyka. Choćby z powodu tego, ze nauczamy takiej postawy ludzi, a sami się nie wspieramy. Dla mnie to jest sprzeczne z Ewangelią.

Dlatego zacząłem marzyć o projekcie, który dawałby księżom wsparcie w rozwoju. Sam mam wizję księdza, który jest liderem życia społecznego. Prowadzi ludzi w czasach, gdy oni sami się gubią. Jest przewodnikiem dla wierzących i niewierzących. Ma autorytet, a nie tylko funkcję. Myślę o kilku kluczowych obszarach rozwoju:

  1. Dla mnie podstawą jest „element cielesny”. Projekt jest dla księży, którzy podejmują wysiłek, uprawiają sport. Żyją w ascezie. Warunkiem zgłoszenia się do projektu jest przejście Ekstremalnej Drogi Krzyżowej. To jest podstawa. Bez tego nie ma dalszego ciągu.
  2. Rozwój duchowości. To jest projekt dla księży z aspiracjami duchowymi. Nie dla działaczy, ale dla pragnących więcej ducha w swoim życiu. Uduchowienie zaś można poznać po otwartości. Człowiek duchowy nie walczy o to, żeby było tak, jak on chce, ale poszukuje prawdy.
  3. Składanie ofiary z siebie. To poniekąd definicja księdza: jest kapłanem i jak Chrystus składa ofiarę z siebie. Marzę o środowisku księży, w którym składanie ofiary z siebie jest codziennością. Sam żyję w takim środowisku, choć są to raczej świeccy. Ale nie lubię tego podziału: jesteśmy uczniami tego samego Mistrza, Chrystusa.
  4. Więcej wiedzieć. To propozycja dla tych, którzy chcą się rozwijać, wiedzieć więcej. Jest wiele obszarów, z których wiedzę księża powinni opanować. Jak choćby zarządzanie, PR, praca z mediami, budowanie relacji i wiele, wiele więcej. Sam bardzo dużo się uczę, mam też wielu znajomych i współpracowników z różnych branż. Jest potencjał.
  5. Stanowczo stawiam na bardzo wysoką kulturę osobistą, w tym słuchanie. W tym obszarze mamy wiele do zrobienia. Kultura osobista i kultura organizacyjna - dwie kompetencje, które mają kluczowe znaczenie w życiu księdza.
  6. Współpraca i wspieranie się. Jak pisałem wyżej - nie dostrzegam tych umiejętności na co dzień. Tu jest dużo do zrobienia.

I co z tym będzie? Nie mam wielkich planów. Może coś sobie wyobrażam. Chcę zacząć nie od działania, ale od spotkania. Nigdzie mi się nie spieszy. Plan na początek: spotkanie z księżmi, z ludźmi, z którymi będę się dobrze czuł. Z którymi będę mógł podzielić swoje marzenia i ideały.

I jeszcze dwa zdania o sobie. Od lat jestem duszpasterzem akademickim. Mam duże środowisko, ponad 200 osób. Ale równocześnie robię wiele innych rzeczy, np. SZLACHETNĄ PACZKĘ. Mam bardzo mało czasu, nie prowadzę życia towarzyskiego. Podejmuję wielkie wyzwania, ale raczej jestem samotnikiem. Jestem bardzo, bardzo wymagający. W powszechnej opinii moich licznych współpracowników (czyli pracowników i ludzi z duszpasterstwa) nasza relacja ma trzy wyróżniki: szybki rozwój, praca z sensem i bycie w gronie bardzo fajnych ludzi. Nie lubię osób zadufanych w sobie, które nie słuchają. Nie pracuję z ludźmi, na których nie mogę polegać. No i zamiast życia towarzyskiego - zawsze wybieram wspólne podejmowanie wyzwań. Warto dodać, że - jak do tej pory - dużym zaufaniem obdarza mnie ks. Kardynał Stanisław Dziwisz, któremu wiele zawdzięczam. I nie chciałbym jego zaufania zawieść.

Bliskim przyjacielem tej idei jest ks. Arcybiskup Celestino Migliore, były Nuncjusz Apostolski w Polsce. Rozmawiałem z nim o niej wielokrotnie.

Ks. Jacek WIOSNA Stryczek

 

Jeśli jesteś księdzem, który przeszedł EDK, wypełnij formularz zgłoszeniowy.

Niebawem się do Ciebie odezwiemy. Nie ma też innej drogi, by dowiedzieć się, co będzie dalej.

 

 
 
 
 

 

Wspierają EDK

Nie warto żyć normalnie
warto żyć ekstremalnie